Sami gadamy o elektryach, a Polacy je odrzucają. Dlaczego sprzedaż bawi się w zwolnionym tempie?
Podczas gdy cała Europa ścigać się będzie o elektryki, Polska stoi na miejscu lub cofa się. Sprawdziliśmy najnowsze dane i nasze odkrycia są dosyć przykre.
Polska tonie, a Europa pływa na elektrykach
Od stycznia do sierpnia 2026 roku w całej Unii Europejskiej zarejestrowano 1 mln 641 tys. 333 nowych samochodów elektrycznych, aż o 44,9 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 roku. To naprawdę impresjonująca liczba. Dla porównania, w tym samym czasie w Polsce zarejestrowano zaledwie 20926 nowych aut elektrycznych.
Różnica skaluje się jeszcze bardziej, kiedy popatrzymy na udziały rynkowe. W UE elektryki stanowią już 21,7 proc. pierwszych rejestracji samochodów osobowych. A my? Zaledwie 5,1 proc., to drugi najniższy odsetek w UE, mniejszy udział elektryki mają jedynie w Chorwacji (4,2 proc.). I właśnie tutaj pojawia się rzecz, która powinna nas zamartwić bardziej.
Polska jedynym krajem ze spadkiem
Historia tej liczby 5,1 proc. nie byłaby taka złe, gdybyśmy nie wiedzieli, że w całej Europie jest tylko jedno państwo, w którym popyt na elektryki spada. To Polska. Podczas gdy Chorwacja, długo sceptycznie patrząca na elektryki, notuje wzrosty, my się wycofujemy z rynku.
To nie jest jakaś mała zmiana. W całej Europie jest tylko jedno państwo, w którym popyt na elektryki spada. To Polska. Jesteśmy na białej liście absurdów, jedynym krajem w negatywnym trendzie na kontynencie, kiedy wszyscy inni pedałują w górę.
Co się dzieje na polskim rynku?
Pozytywnie jest to, że sprzedaż elektryków w Polsce wcale nie zatrzymała się całkowicie. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku liczba elektrycznych aut osobowych i użytkowych w Polsce wzrosła o 46 proc., w pierwszych czterech miesiącach 2026 roku liczba bateryjnych aut osobowych i użytkowych zwiększyła się o niemal 15,4 tys.. To wciąż jest wzrost, ale mniejszy niż prognozowaliśmy.
Problem polskiego rynku to nie brak chęci, ale raczej niedostosowanie infrastruktury i polityki do rzeczywistych potrzeb kierowców. Problemem polskiego rynku elektryków wciąż jest ich niewielki udział wśród samochodów flotowych, odsetek samochodów elektrycznych we flotach w naszym kraju wynosi ok. 12 proc., podczas gdy część rynków Europy Zachodniej osiąga poziom 50-70 proc., polska nie oferuje zachęt podatkowych porównywalnych z rozwiązaniami stosowanymi na rynkach o wyższym poziomie elektryfikacji.
Dopłaty zdają się działać, ale nie tak, jak się oczekiwało
Program rządowy od maja 2026 roku pozwala na składanie wniosków, a skumulowana dopłata (dla rodzin z dziećmi jest dodatkowe wsparcie) do zakupu bądź leasingu e-auta może wynieść 6 tys. euro. To nie jest złe, ale wciąż mało skuteczne w porównaniu z tym, co robią sąsiedzi.
Budżet programu NaszEauto zwiększono o ponad 82 mln zł na wypłaty dofinansowania do zakupu samochodów elektrycznych zaledwie kilka dni temu (w pierwszym tygodniu października), co wskazuje, że ministerstwo próbuje ratować sytuację. Ale czy wystarczy?
Elektryki tracą na wartości, ale to nie wszystko
Kolejny problem, o którym mało się mówi, to deprecjacja elektryków. Elektryczny Hyundai Kona traci po trzech latach ponad połowę wartości, a Mercedes EQE po takim samym czasie sprzedaje się za mniej niż jedną trzecią pierwotnej ceny. Kiedy kupiłeś takie auto za 150 tysięcy złotych trzy lata temu, dziś będzie warte 50 tysięcy. To jest duży argument dla przeciętnego Kowalskiego, który liczy każdy grosz.
Podsumowanie: czeka nas turbulentnć czy zmiana?
Polska stoi na rozdrożu. Rok 2026 przyniesie spowolnienie tempa wzrostu sprzedaży samochodów elektrycznych w Polsce w porównaniu z rekordowym 2025 rokiem, ale rynek pozostanie wciąż dynamiczny, popyt będą wspierać nowe przepisy podatkowe dla przedsiębiorców, lepsza oferta modeli, rozwój infrastruktury ładowania oraz utrzymanie dodatkowych przywilejów, takich jak prawo do korzystania z buspasów. Problem jest taki, że inne kraje radzą sobie dużo lepiej.
Jeśli chodzi o elektryki, Polska przypomina zawodnika, który biega w kierunku przeciwnym do reszty maratonu. Wszyscy wszędzie przyspieszają, a my tracimy tempo. Musimy się obudzić, bo inaczej na rynku aut elektrycznych będziemy to najgorsze miejsce w Europie za niecałe kilka lat.
Artykuł powstał z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji i został opublikowany pod nadzorem redakcji, która ponosi za niego odpowiedzialność redakcyjną. Oznaczenie zgodne z art. 50 rozporządzenia (UE) 2024/1689 o sztucznej inteligencji.
Treści w serwisie Spalinowo mają charakter informacyjny. Nie zastępują dokumentacji producenta ani konsultacji z serwisem. Naprawy i modyfikacje wykonujesz na własną odpowiedzialność, w razie wątpliwości skorzystaj z profesjonalnego warsztatu.
