Z ostatniej chwili Motoryzacja bez lania wody: testy, poradniki, rynek
sobota, 29 sierpnia 2026
PL SPALINOWO
Serwis

Przeglądy techniczne zmienia się w Polsce. Te zmiany uderzy najpierw w diesle

Reformy badań technicznych wchodzą w życie. Od przyszłego roku czeka nas nie tylko obowiązkowa dokumentacja fotograficzna każdego pojazdu, ale i koniec tzw. podbijania dowodu. Kierowców czekają wyższe ceny i surowe kary.

Serwis
Zdjęcie ilustracyjne

Polska motoryzacja czeka na dużą zmianę. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje kompleksową reformę badań technicznych pojazdów, która będzie wdrażana stopniowo w 2026 roku. To nie są kosmetyczne poprawki, a rzeczywista rewolucja w sposobie, jak system kontroluje pojazdy na naszych drogach. Dla kierowców oznacza to wyższe koszty, brak możliwości "przepychania się" przez przeglądy bez faktycznego pojawienia się w stacji, a także surowe konsekwencje za opóźnienia i niespełnienie obowiązkowych akcji serwisowych.

Koniec fikcyjnych przeglądów. Obowiązkowe fotografie i dane GPS

Najważniejszym elementem reformy jest obowiązkowa dokumentacja zdjęciowa każdego pojazdu. Każdy samochód będzie musiał zostać uwieczniony na zdjęciu w bazie CEPiK, a diagnosta będzie musiał sfotografować drogomierz z przebiegiem auta, przód i tył pojazdu oraz oba boki. To oznacza koniec tzw. "podbijania dowodu", czyli wpisu w dokumencie serwisowym bez faktycznego przywiezienia auta do stacji. W zeszłych latach praktyką było, że właściciel opłacał przegląd, otrzymywał pieczęć w dowodzie rejestracyjnym, ale samochód nigdy fizycznie nie pojawił się w Stacji Kontroli Pojazdów.

Reforma szykuje też coś, co eksperci nazwali systemem OBFCM, czyli rejestracją rzeczywistych parametrów spalania i usterk pojazdu. To będą dane, które diagnosty będą mogli sprawdzić poprzez połączenie z systemami pokładowymi nowoczesnych aut. Mowa też o dostępie do nowej, wspólnej dla całej Unii Europejskiej bazy danych przeglądów.

Dane z warsztatu trafią do urzędu. Co grozi za ich ukrywanie

Unijne przepisy nałożą na serwisy samochodowe w całej Europie obowiązek zapisywania przebiegu auta i przekazywania go do krajowego rejestru. Aby nie obciążać małych firm biurokracją, wymóg ten obejmie naprawy trwające dłużej niż godzinę. Oznacza to, że każda liczniejsza naprawa będzie udokumentowana w systemie. Dla szarej gospodarki to cios poniżej pasa, ale też sytuacja, w której kierowcy będą mieć pełny przegląd historii serwisowej swoich aut, co jest ważne chociażby przy sprzedaży pojazdu użytecnego.

Przepisy dają też nowy instrument kontroli, o którym kierowcy mogą nie wiedzieć. Podczas badania diagnosta będzie musiał zweryfikować w systemie, czy auto ma niewykonaną obowiązkową akcję serwisową, np. wadliwe poduszki. Jeśli właściciel ją zignorował, samochód automatycznie nie przejdzie przeglądu. To oznacza, że jeśli producent wyda wezwanie do serwisu w sprawie wady fabrycznej, kierowca już nie będzie mógł jej ignorować bez konsekwencji. Auto zwyczajnie padnie na przeglądzie.

Elektronika na haku. Koniec z wyłączaniem ADAS i start-stop

Samochody stały się komputerami na kołach, dlatego unijne przepisy nakazują diagnostom wnikliwe sprawdzanie elektroniki. Na celowniku znajdą się zaawansowane układy wspomagania jazdy (ADAS), systemy start-stop czy automatyczne hamowanie awaryjne. Ekspert sprawdzi, czy systemy działają i czy właściciel nie próbował ich celowo wyłączyć lub zmodyfikować.

To zmiękniecie dla właścicieli tuningowanych aut, zwłaszcza tych z wycinętymi filtrami DPF. Właściciele aut z usuniętym DPF najbardziej odczują zmiany reformy. Jeśli brak filtra zostanie wykryty, auto nie przejdzie przeglądu i będzie wymagało przywrócenia do stanu zgodnego z homologacją, co często trafi zapewne na złom. Sama diagnostyka w nowoczesnych stacjach będzie w stanie powiedzieć, czy samochód kiedyś miał DPF, a teraz go nie ma.

Droższe przeglądy, bardziej surow kary

Zmiany obejmą nie tylko sposób dokumentowania przeglądów, ale także wprowadzą mechanizm corocznej waloryzacji opłat i surowe kary za spóźnienia. Kierowcy, którzy zignorują zalecane okresy badań, będą narażeni na konsekwencje, które mogą sięgnąć mandatów i czasowego wycofania pojazdu z ruchu.

W praktyce oznacza to wyższe koszty serwisu, bardziej skomplikowaną dokumentację, a przede wszystkim brak opcji na ominięcie systemu. Reforma zmierza do tego, aby polskie drogi były bezpieczniejsze poprzez kontrolę rzeczywistego stanu technicznego pojazdów, a nie tylko papierowych atestów.

Przygotuj się na przejście

Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje wdrażanie zmian stopniowo, aby dać stacjom czas na dostosowanie systemów informatycznych. Dla kierowców warto teraz zweryfikować, czy auto spełnia wymogi, czy nie ma niewykonanych akcji serwisowych i czy wszystkie systemy bezpieczeństwa działają prawidłowo. Im wcześniej rozjedziesz potencjalne problemy, tym mniej niespodzianek czeka Cię przy przeglądarce po wdrożeniu nowych reguł.

Nota redakcyjna

Artykuł powstał z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji i został opublikowany pod nadzorem redakcji, która ponosi za niego odpowiedzialność redakcyjną. Oznaczenie zgodne z art. 50 rozporządzenia (UE) 2024/1689 o sztucznej inteligencji.

Treści w serwisie Spalinowo mają charakter informacyjny. Nie zastępują dokumentacji producenta ani konsultacji z serwisem. Naprawy i modyfikacje wykonujesz na własną odpowiedzialność, w razie wątpliwości skorzystaj z profesjonalnego warsztatu.

Redakcja Spalinowo
Redakcja Spalinowo
Redakcja · Spalinowo
Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu przez redakcję.
← Wróć na stronę główną